Certyfikacja produkcji i przetwórstwa w rolnictwie ekologicznym

Drukuj (plik .pdf)

Czy rolnictwo ekologiczne jest potrzebne?


Termin rolnictwo ekologiczne, który pojawił się ok. 1980 r. jako wezwanie do ograniczenia chemizacji rolnictwa, już w połowie lat 80-ych został doprecyzowany jako gospodarowanie „bez agrochemii”. W kontekście gospodarki rolnej trafnie odzwierciedla współzależność środowiska i rolnictwa, rolnictwa i biologicznej jakości żywności, wreszcie – żywności i zdrowia. O trafności terminu rolnictwo ekologiczne, świadczy uznanie go – w europejskiej legislacji (1991) normującej produkcję eko-żywności – za synonim wcześniejszych nazw rolnictwo organicznerolnictwo biologiczne.

Idee powrotu do natury w rolnictwie, opiewane dotąd w poezji, przekształciły się – na przekór wdrażanej industrializacji gospodarki rolnej – w prozaiczny popyt na „zdrową żywność”, wytwarzaną tam „gdzie woda czysta i trawa zielona”. Właśnie te dwa cele: produkować – nie niszcząc Ziemi, żywić – nie szkodząc konsumentom, dały początek oddolnemu rozwojowi rolnictwa alternatywnego w latach 70-tych XX w.

Rosnący popyt na żywność „bez agrochemii” od początku prowokował amatorów łatwych zysków do podaży pseudo-eko-produktów (np. niezdefiniowana „zdrowa żywność”). Aby ukrócić ten proceder, w 1991 r. Rada Europejska ustanowiła słynne Rozporządzenie nr 2092/91 w sprawie produkcji ekologicznej produktów rolnych oraz znakowania produktów rolnych i środków spożywczych. W 2009 r. zostało ono zastąpione przez dwa, bardziej rozbudowane rozporządzenia: Rady WE nr 834/2007 (ramowe) oraz Komisji WE nr 889/2008 (wdrażające). Ich treść jest dostępna na stronie www.minrol.gov.pl.
Celem europejskiej legislacji jest określenie Wspólnotowych standardów produkcji rolnej oraz jej kontroli, których spełnienie, poświadczone przez upoważnioną jednostkę certyfikującą, uprawnia do znakowania produktów z powołaniem na rolnictwo ekologiczne.

Główne motywy, dla których rolnictwo ekologiczne zostało objęte regulacją prawną, to:

  • ochrona konsumentów przed fałszywym znakowaniem produktów jako ekologiczne
  • ochrona producentów przed nieuczciwą konkurencją, oferującą pseudo-eko-żywność
  • ochrona środowiska rolniczego przed chemicznymi nawozami i pestycydami
  • harmonizacja standardów produkcji i kontroli, umożliwiająca stosowanie Wspólnotowego znaku (logo) w państwach członkowskich
Hierarchia celów jest nieistotna, są one równoważne i pokazują komu oraz czemu owa regulacja służy bezpośrednio, ale jej oddziaływanie jest znacznie szersze: ma wymiar społeczny.

Odstąpienie od stosowania syntetycznych nawozów i pestycydów oznacza zarówno oszczędzanie nieodnawialnych zasobów energetycznych, jak i ochronę środowiska przed zanieczyszczeniami, jakie powodują agrochemikalia. W konsekwencji społeczeństwo nie ponosi kosztów oczyszczania wód z azotanów, pozostałości pestycydów i innych substancji stosowanych w intensywnym rolnictwie. Rolnictwo ekologiczne nie degraduje krajobrazu i nie rujnuje różnorodności biologicznej – nie wymusza więc środków publicznych na naprawianie tego rodzaju szkód.
Zakaz stosowania organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO) oraz ich pochodnych zapobiega inwazji sztucznych tworów biologicznych, których następstwa w przyrodzie nie są znane. Jeśliby doszło do genetycznej katastrofy – czego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić – zapłacilibyśmy za to wszyscy.

Stwarzając zwierzętom gospodarskim warunki bytowe odpowiadające ich potrzebom (dostęp do wybiegów, chów pastwiskowy, odpowiednie budynki inwentarskie i rozmiary stanowisk, świeża, obfita ściółka, wreszcie – naturalne pasze), rolnictwo ekologiczne odstępuje od eksploatacyjnego traktowania zwierząt na rzecz zapewnienia im dobrostanu. Postulat samowystarczalności paszowo-nawozowej w rolnictwie ekologicznym zabezpiecza przed zanieczyszczeniem środowiska nadmiarem odchodów zwierzęcych, ze wszystkimi tego skutkami.

Rezygnacja z wielu nowoczesnych środków „dopingujących” produkcję oznacza większą pracochłonność w rolnictwie ekologicznym, zatem – stwarzając więcej miejsc pracy – pozwala osłabić wyludnianie wsi (kolejny wymiar społeczny rolnictwa ekologicznego).

Fakt, owa rezygnacja ze środków „dopingujących” skutkuje niższą wydajnością, niż osiągana w konwencjonalnym „chemicznym” rolnictwie. Nie jest to jednak fakt wstydliwy, wprost przeciwnie: rolnictwo ekologiczne z dumą głosi, że jego sposób i poziom gospodarowania wyznacza granica, jaką jest zdolność samoregulacji konkretnych siedlisk przyrodniczych, której nie wolno pogwałcić.
Takie podejście wyjaśnia dlaczego produkty rolnictwa ekologicznego są droższe: ich cena kompensuje różnicę wydajności między rolnictwem zgodnym z przyrodą, a rolnictwem wymuszającym na przyrodzie, sztucznymi środkami, określoną produkcję. Płacąc drożej za produkty rolnictwa ekologicznego, wspieramy tych rolników, którzy chronią środowisko. W ten sposób my, konsumenci, mamy udział w ochronie środowiska.
Ale płacąc drożej za produkty rolnictwa ekologicznego, odnosimy też korzyści osobiste: choć przepisy zabraniają znakować eko-produkty adnotacją o aspektach zdrowotnych, to właśnie ich zdrowotna renoma stanowi główny powód zakupów. Znaczenie dla zdrowia jest wymienianie w badaniach konsumenckich jako koronny argument rynkowej atrakcyjności eko-produktów!

Rynek rolnictwa ekologicznego rozwija się imponująco: w ostatniej dekadzie wartość jego obrotów w Unii Europejskiej wzrosła z 1,5% do 4%, przy tym jest to jedyny sektor rolno-spożywczy o takiej dynamice rozwoju. Co więcej, dotychczasowy rozwój sektora eko-żywności dokonał się niejako „pod prąd” oficjalnej wykładni: ani walory zdrowotne, ani środowiskowe, ani społeczne rolnictwa ekologicznego nie znalazły dotąd uznania w świetle konwencjonalnej nauki. Ten rynek ukształtował się oddolnie, bez publicznej promocji, co chyba najlepiej świadczy o jego wartości.

Skoro rolnictwo ekologiczne jest tak pozytywne, to dlaczego nie zawojowało świata? Dlaczego ciągle jest ledwie tolerowane, zamiast propagowania? Odpowiedź jest prosta: bo rolnictwo ekologiczne nie daje nikomu zarobić! Kto miałby za nim lobbować w parlamentach? Potężni producenci nawozów sztucznych, pestycydów, regulatorów wzrostu, koncerny biotechnologiczne i wspierające je sztaby naukowców, producenci leków, weterynarze, nawet lekarze – nie mają w rolnictwie ekologicznym żadnego interesu. Rolnicy ekologiczni i konsumenci eko-żywności nie mają reprezentacji politycznej. Szkoda, że decydenci nie rozumieją, że prawdziwe koszty żywności, to koszty społeczne.

Na szczęście, rosnący popyt na produkty rolnictwa ekologicznego wymusza działania instytucjonalne. Komisja Europejska uruchomiła stronę internetową publikowaną w językach narodowych państw członkowskich, przybliżającą szerokiej publiczności rolnictwo ekologiczne i walory jego produktów: www.organic-farming.europa.eu. Dajmy się przekonać, że rolnictwo ekologiczne to troska o środowisko i dbałość o zdrowie!

Copyright © 2012 AGRO BIO TEST